Fundacja Prima (logo)Gdyby tak zapytać przygodnego przechodnia z czym kojarzy mu się nazwa labrador retriever odpowiedziałby pewnie, że z rasą psów. Gdyby drążyć dalej i zapytać jakie to psy, przygodny przechodzień na pewno uśmiechnąłby się i powiedziałby, że to jedne z najbardziej przyjaznych człowiekowi zwierząt. Powiedziałby, że to psy służące jako przewodnicy niewidomych, że mogą wykrywać narkotyki na lotniskach, powiedziałby też zapewne, że to psy idealne dla dzieci, że nadają się do domu z ogródkiem. NIC BARDZIEJ MYLNEGO.

Właśnie taki stereotyp tej jakże wdzięcznej rasy utrwalił się w świadomości społecznej. Stereotyp, często wzmacniany telewizyjnymi reklamami, w których oglądamy same szczęśliwe i radosne psy. Stereotyp, na którym bazują wszelkiego rodzaju pseudohodowcy wypuszczający ze swoich rozmnażalni kolejne mioty sprzedawanych za małe pieniądze "prawie" labradorów. Rzeczywistość ma jednak to do siebie, że stereotypy takie jak ten powyższy bardzo brutalnie weryfikuje. Gdy okazuje się, że ten słodki szczeniaczek z telewizyjnej reklamy wymaga czegoś więcej niż rolki papieru toaletowego do zabawy, wtedy zaczynają się problemy. Mało kto wie, że zajmowanie się tym szczeniaczkiem pochłania mnóstwo czasu, że ten szczeniaczek wymaga ciągłej uwagi, cierpliwości, wytężonej pracy i pozytywnego szkolenia. Jeśli tego nie otrzyma, to przydomowy ogródek potraktuje jako poligon do kopania dziur i wyrywania drzewek, swoją przyjaźń ludziom będzie okazywał wyrywając się ze smyczy i skacząc na wszystkich przechodzących ludzi, a zostając sam w domu będzie niszczył wszystko co wpadnie mu do pyska. Te szczeniaczki zasilają później schroniska, są przywiązywane do przydrożnych drzew, porzucane przy ruchliwych drogach, bądź też w najlepszym przypadku ogłaszane są w internecie jako psy do oddania.

O zmianę opisanego powyżej stereotypu oraz o poprawę losu labradorów w potrzebie zabiega Fundacja Pomocy Labradorom "PRIMA". Jesteśmy grupą ludzi, którzy nie potrafią patrzeć obojętnie na cierpienia zatrważająco szybko powiększającej się rzeszy niechcianych labradorów. Pomysł na taką Fundację tkwił w naszych głowach już jakiś czas i mamy nadzieję, że w końcu uda nam się go zrealizować. Wierzymy, że dołączą do nas wszyscy, którym nieobcy jest los pokrzywdzonych zwierząt. Wszystkich chętnych do współpracy zapraszamy do kontaktu poprzez naszą stronę internetową.